Jak zachowa się Grzegorz Krychowiak?

Trzy dni do zakończenie letniego okienka transferowego. Grzegorz Krychowiak wciąż nie zdecydował się na żadną z ofert, a na ich brak narzekać nie może. Były oferty z Serie A, z Olympique Lyon, z West Hamu. Podobno nawet Chelsea interesowało się polskim pomocnikiem. Wszystkie oferty odrzucone przez samego piłkarza. Powód? Zbyt niskie zarobki. Oczywiście zdaniem Krychowiaka.

Gdy Polak przechodził do PSG część kibiców było dumnych, że następny rodak zagra w tak wielkiej firmie. Druga część twierdziła, że to zła decyzja i zbyt wysokie progi dla Krychowiaka, który ma techniczne braki i nie dysponuje dobrym rozegraniem piłki. Niestety, okazuje się, że to druga grupa kibiców miała rację. Braki Krychowiaka szybko zostały uwidocznione na tle Motty, Verattiego, Matuidiego czy Rabiota. Dodatkowo, w PSG nie potrzebowali wyłącznie defensywnego pomocnika, oni szukali typowego szefa środka pola, który pokaże się zarówno w defensywie jak i ofensywie.

Na tle wymienionych piłkarzy Krychowiak wypadał bardzo słabo. Z czasem tracił pewność siebie, a nieregularne występny sprawiły, że zniknęła jego największa zaleta, czyli wielka wytrzymałość i nieustępliwość na boisku, za którą w Sevilii zyskał miano „maszyny”. Wszyscy jednocześnie atakowali Polaka, że kosztował aż 30 mln euro i okazał się jedną z największych wpadek transferowych w sezonie 2016/2017. Po raz ostatni Krycha pojawił się na boisku w pamiętnym meczu rewanżowym z Barceloną, kiedy Duma Katalonii dokonała niemożliwego i wygrała 6-1, odwracając wynik pierwszego spotkania (4-0 dla PSG). Pojawił się na boisku to dobre określenie, wszedł na ostatnie dwie minuty.

Od początku sezonu, trener Emery daje Polakowi do zrozumienia, że jego przygoda z PSG jest zakończona. Zawodnik nie poleciał nawet na zgrupowanie do Ameryki Północnej. Jeżeli Krychowiak chce grać, to musi zmienić klub. Ale nie robi tego, ponieważ nikt nie jest mu w stanie zaoferować takiej samej płacy jak w PSG. Tyle tylko, że samemu zawodnikowi przydałby się moment otrzeźwienia. W Paryżu podpisał kontrakt na 5 mln euro rocznie. Szybko pokazał, że nie ma wystarczających umiejętności by zarabiać aż tyle. Do zmiany klubu zmotywować próbuje go na swój sposób trener reprezentacji, Adam Nawałka, który po raz pierwszy nie powołał Krychowiaka do kadry na mecze eliminacyjne. Mistrzostwa Świata już za niecały rok. Pojawiły się plotki, że kupno zawodnika rozważa Leicester, ale i Lisy nie zapłacą tyle ile chciałby Krychowiak.

Grzegorz musi sobie odpowiedzieć na najważniejsze pytanie w dotychczasowej karierze. Czy lepiej być brzydkim kaczątkiem w klubie, w którym nikt go nie chce, ale przynajmniej dostawać 5 mln rocznie za nic nie robienie? Czy może jednak lepiej zmienić klub, dostawać mniej pieniędzy, ale pokazać, że ambicja, honor i dawne umiejętności „maszyny” pozostały? Jego przyszłość będzie się ważyć w najbliższych trzech dniach.

Leave a Reply

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o