Biało-Czerwoni gromią Armenię i są o krok od awansu na Mundial

Takich spotkań oczekujemy od Biało-Czerwonych w meczach ze słabszymi rywalami. W pierwszym meczu na Narodowym nasi piłkarze musieli się mocno napocić aby wywalczyć trzy punkty z Armenią strzelając decydującą bramkę w ostatnich sekundach meczu. W Erywaniu było jednak zupełnie inaczej. Gładko, miło i przyjemnie. Z drobnymi potknięciami, ale cały czas na wysokim poziomie.

Już w drugiej minucie meczu prawą stroną akcję rozegrał stary, dobry duet Kuby Błaszczykowskiego i Łukasza Piszczka. Centre w pole karne tego drugiego wykorzystał Kamil Grosicki, który dał prowadzenie Biało-Czerwonym. W 18 min. meczu Robert Lewandowski przepięknie przymierzył z rzutu wolnego i zrównał się w klasyfikacji najlepszych strzelców reprezentacji z Włodzimierzem Lubańskim. Kilka minut później stał się samodzielnym liderem.

Sytuacja jaka na piłkarskich boiskach dzieje się bardzo rzadko. Golkiper Armenii, który w tym meczu, nie oszukujmy się, grał bardzo słabo, złapał piłkę zagraną przez swojego obrońcę. W rezultacie Biało-Czerwoni mieli rzut wolny pośredni z linii pola bramkowego. Cała jedenastka Armeńczyków ustawiła się na linii bramkowej. Piłkę delikatnie musnął Grosicki, a potężną bombę posłał Lewy. Piłka odbiła się od nóg jednego z obrońców i wpadła do siatki.

Na kilka minut przed przerwą z dobrej strony pokazał się najlepszy zawodnik Armenii, Mchitarjan. Rewelacyjnie wykonał rzut rożny wprost na głowę Hambardzumyana, który zmniejszył prowadzenie Polaków. W tej sytuacji nieco przyspał Kamil Glik. Mimo to Orły Nawałki schodziły do szatni w bardzo dobrych nastrojach.

W 58 min. indywidualnymi umiejętnościami błysnął Kuba Błaszczykowski, który łatwo poradził sobie z rywalami, wpadł w pole karne i przymierzył w kierunku bliższego słupka. Ponownie fatalnie zachował się bramkarz gospodarzy, który powinien bez problemów wybronić ten strzał. Zamiast jednak wybijać futbolówkę, zdecydował się na próbę złapania piłki. W efekcie minął się z nią, a Biało-Czerwoni prowadzili już 4-1.

Kilka minut później Robert Lewandowski ustrzelił hat-tricka zdobywając 50. bramkę w reprezentacji. Wyprzedził jednocześnie w klasyfikacji najlepszych strzelców eliminacji Cristiano Ronaldo, a co więcej, pobił rekord liczby bramek w turnieju kwalifikacyjnym. Takie bramki zwykle oglądamy w Bayernie, bo po składnej akcji, Grosicki wystawił piłkę Lewemu jak na tacy, a ten z najbliższej odległości dołożył tylko stopę i dopełnił formalności.

To nie koniec popisów Biało-Czerwonych. Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry, zamieszanie w polu karnym wykorzystał wprowadzony w 72 min. Rafał Wolski, który z kilku metrów wpakował piłkę do siatki i odebrał gromkie brawa i gratulacje od kapitana naszej reprezentacji. Polacy zwyciężyli 1-6 i są o krok od awansu na Mistrzostwa Świata.

Po cichu liczyliśmy, że awans stanie się faktem tego samego dnia. O 20:45 w Podgoricy Czarnogóra podejmowała Danię. Remis w tym meczu oznaczałby awans naszych piłkarzy. Jednak słabo grający gospodarze ulegli z Danią 0-1 i teraz udadzą się do Polski by na Stadionie Narodowym stanowić ostatnią przeszkodę na drodze Polaków do Rosji. Wystarczy nam remis aby przypieczętować pierwsze miejsce w grupie. Jeżeli przegramy to spotkanie, a Dania wygra z Rumunią, wtedy to Duńczycy wywalczą bezpośredni awans, a nas czekać będą baraże. Jednak chyba nikt nie dopuszcza scenariusza, w którym w niedzielę moglibyśmy przegrać z Czarnogórą.

Leave a Reply

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz