Bayern rozjechany przez paryski walec, Chelsea lepsze od Atletico

Podsumowujemy środowe spotkania Ligi Mistrzów, w których dwoma najważniejszymi wydarzeniami był pojedynek PSG z Bayernem Monachium oraz Atletico Madryt z Chelsea. Wczorajsze spotkania pozwalają wysnuć kilka istotnych wniosków, które mogą okazać się trafione w dłuższej perspektywie.

PSG 30 Bayern Monachium

Kłótnia Neymara i Cavaniego została zażegnana. A przynajmniej, konflikt ten był wczoraj niewidoczny, a współpraca magicznego trio: Neymar, Cavani, Mbappe układała się imponująco. To oni byli odpowiedzialni za zniszczenie obrony Bawarczyków. Choć pierwsze trafienie zanotował Alves po asyście Neymara. Bayern dominował, narzucił swój styl gry. Tyle tylko, że nie potrafili tego przełożyć na bramki. Natomiast PSG raz za razem ruszało z szybką kontrą, a bramek we wczorajszym meczu mogli strzelić znacznie więcej. Klub z Paryża pokazuje, że urósł do rangi poważnego kandydata do triumfu w Lidze Mistrzów. Zaś Bayern Monachium… mają o czym myśleć w stolicy Bawarii.

Atletico Madryt 1 – 2 Chelsea

Podobny wniosek nasuwa się patrząc na grę Chelsea. Choć po pierwszej połowie schodzili do szatni przegrywając jedną bramką i mając przeciwko sobie znakomitą obronę Atletico, najpierw wyrównał Morata po asyście Hazarda, natomiast trzy punkty w doliczonym czasie gry zagwarantował wprowadzony 10 minut wcześniej Batshuayi. W wielkim starciu trenerów lepszy okazał się Antonio Conte. Wygrać w Lidze Mistrzów na Vicente Calderon to nie lada wyczyn w ostatnich latach.

Qarabag 1 – 2 AS Roma

Spotkanie zakończyło się chwilę po 20. Rozgrywane było w Baku, ponieważ miasto, w którym swoją siedzibę ma Qarabag to strawione wojną ruiny. Drużyna z Azerbejdżanu pokazała, że ma charakter. Strzeliła swojego pierwszego gola w Lidze Mistrzów w historii. Była bardzo blisko, aby urwać dużo silniejszej ekipie jeden punkt. Fakt, faktem, Roma w tym spotkaniu grała bardzo słabo, szczególnie w drugiej połowie meczu. Spotkanie pokazało, że wyjazdowe mecze w Baku mogą przynieść niespodziankę i dać choćby jeden punkt Qarabagowi.

Anderlecht 0 – 3 Celtic

Robert Lewandowski nie był w stanie rywalizować z paryżanami przy słabej grze swojego zespołu. Jego los podzielił Łukasz Teodorczyk, a Anderlecht gładko przegrał z Celticiem. Choć zwycięstwo Celticu nie jest wielką niespodzianką, o tyle wymiar kary jak najbardziej. Ten mecz był bardzo istotny, ponieważ Celtic zrobił bardzo duży krok w walce o Ligę Europy. O wyjściu z grupy do fazy play-off oba kluby mogą tylko pomarzyć. Wydaje się, że PSG oraz Bayern są po za zasięgiem i to te dwie drużyny zajmą dwa pierwsze miejsce w grupie B.

FC Bazylea 5 – 0 Benfica

Tego nikt nie mógł się spodziewać. Mistrz Portugalii został zmiażdżony przez Bazyleę. O niemocy Benfici najlepiej świadczą statystyki. Zero celnych strzałów przy ośmiu po stronie klubu ze Szwajcarii. Chyba nikt nie spodziewał się, że po dwóch pierwszych kolejkach Benfica będzie zajmować ostatnie miejsce z zerowym dorobkiem punktów. A przed nimi przecież najtrudniejsze spotkanie, z Manchesterem United. Szanse na awans choćby do Ligi Europy bardzo się oddaliły.

CSKA Moskwa 1 – 4 Manchester United

Czyżbyśmy w końcu oglądali silne, angielskie kluby, które nie zapominają jak należy grać w piłkę w Lidze Mistrzów. City, United, Tottenham i Chelsea prezentują się doskonale. Nieco gorzej idzie Liverpoolowi, który dwa razy remisował. Czerwone Diabły nie dały szans CSKA, a kolejny świetny występ zaliczył Lukaku, który zdobył dwie bramki, a także Martial, który wykorzystał rzut karny i trzy razy asystował kolegom. Ostatnie trafienie dorzucił Mchitarjan. United jest w formie zarówno w Premier League jak i Lidze Mistrzów. Powrót gigantów nastąpił?

Juventus 2 -0 Olympiakos

Bez problemów choć skromnie, zważając na sytuacje bramkowe, wygrał Juventus Turyn we wczorajszym meczu. Z ławki rezerwowych zmaganiom na boisku przyglądał się Wojciech Szczęsny. Wiele wskazuje na to, że po porażce Starej Damy z Barceloną, głównym rywalem o awans będzie teraz Sporting Lizbona, który także uległ Dumie Katalonii. Barca lideruje w tabeli z sześcioma punktami. Z trzema punktami straty na pozycji 2. i 3. Sporting oraz Juventus.

Sporting 0 – 1 Barcelona

Mecz niezwykle ostry ze strony gospodarzy, którzy obejrzeli aż sześć żółtych kartek. Choć trzeba przyznać, że taktyka ta okazała się bardzo skuteczna, ponieważ Barcelona nie mogła znaleźć drogi do bramki Patricio. Pomógł jednak Coates, który niefortunnie interweniował w polu karnym i zanotował gola samobójczego, który rozstrzygnął o losach trzech punktów, które powędrowały do Katalonii.

Leave a Reply

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o